Pierwsze godziny po wykryciu incydentu decydują o tym, czy uda się ustalić jego przebieg i zakres. Niestety, to właśnie wtedy popełnianych jest najwięcej błędów — często z dobrych intencji.
Czego NIE robić
- Nie wyłączaj i nie restartuj zaatakowanej maszyny pochopnie — w pamięci ulotnej (RAM) mogą znajdować się kluczowe dowody, które znikną po odłączeniu zasilania.
- Nie „czyść" systemu i nie usuwaj podejrzanych plików. Niszczysz w ten sposób ślady, które pozwoliłyby zrozumieć atak.
- Nie instaluj nowych narzędzi na zaatakowanej maszynie — każda zmiana nadpisuje dane i zmniejsza wiarygodność analizy.
- Nie loguj się rutynowo na konta, które mogły zostać przejęte — możesz ostrzec napastnika lub zatrzeć ślady.
- Nie komunikuj szczegółów incydentu kanałami, które mogą być pod kontrolą atakującego.
Co zrobić zamiast tego
- Izoluj zaatakowane systemy od sieci, ale w miarę możliwości pozostaw je włączone do czasu zabezpieczenia.
- Zabezpiecz logi — z poczty, serwerów, zapór i stacji roboczych, zanim zostaną nadpisane.
- Udokumentuj każdy wykonany krok i godzinę — to część łańcucha dowodowego.
- Skontaktuj się ze specjalistą od informatyki śledczej, zanim zaczniesz przywracać dane.
Przywrócenie działania i zabezpieczenie dowodów to dwa różne cele. Da się je pogodzić — ale tylko wtedy, gdy zadbasz o dowody, zanim zaczniesz „naprawiać".
Dlaczego to ważne
Dobrze zabezpieczony materiał pozwala ustalić przyczynę źródłową, ocenić zakres wycieku danych i — jeśli to konieczne — przygotować ekspertyzę na potrzeby postępowania. Pochopne działania potrafią bezpowrotnie zamknąć tę drogę.
Jeśli masz wątpliwości, jak postąpić po incydencie — zadzwoń, zanim podejmiesz nieodwracalne kroki. Konsultacja zajmuje chwilę, a może uratować całe dochodzenie.

